zielonawrozka blog

Twój nowy blog

lustro

2 komentarzy


rozbiłeś lustro


w kawałkach szkła


kazałeś mi się umyć


 


byłam dla ciebie zbyt brudna


nie chciałeś


wytulać moich łez


 


uśmiechnąłeś się


gdy w czerwonej cieczy
szkieł


leżał czysty trup


nocą


nicość jest czarnym wilkiem


nicość to ja i ty


 


ciemnym płaszczem sierści


uciska moje serce


ciężarem oddechu


zgniata piersi


kłami wyszarpuje ramiona


otwarte na ciebie


 


nocą


z mrozem ulatują uczucia


martwi nie potrzebują
czułości


 



mój kochanek


rozpiętą koszulą drażni


fantazje o spełnieniu



w ekstazie oczu


nie zamyka bo


jestem żądzą jego ust


języka który odziera mnie


z moralności


wylizuje pomiędzy łopatkami


a zaciśnięciem pośladków


 


przygryzam paznokcie


wprawiam umysł w szał


konwulsji ciała


 


związana bólem


pod uśmiechem kochanka


nie chowam nagości

 



bezsenność budynków szpitala
z odorem rozkładu


żywności gorzej znoszę od
ciebie



choć to ty czujesz ten smród


wydłubujesz spomiędzy zębów
samotność


plując resztkami obgryzionej
skóry


 


ci w kitlach oczu zamknąć
nie pozwalają


szukając ostatniej żyły do
wbicia


na powiece odgłos dziecka


z przekrzywioną czaszką


 


jak zgrzyt paznokcia


po styropianie


 


nie mogę zostać do twojego
snu


niepokoju krzyk ptaków


ze szkieletów drzew ból w
uchu


muszę iść



znowu pragnę jasnej miłości

miłości która nie zabija



czy jeszcze wypada


wpatrywać się ramiączka
stanika


nie zsunąć


 


wodą święconą niekoniecznie


z kościoła


zdezynfekuję ciało wycałuję


ustami obrzydliwych
doświadczeń


głośno dysząc wspomnieniami


stopy Dziedzili pani
miłosnej


by już nie wiedzieć


 


rozgrzeszenie wymuszę aby


choć jedno odgarnięcie
włosów


uniesienie brwi


nie ściągało intymności


  • RSS